Monthly Archives: May 2017

tatry_glowna

Zawrat zimą – wejście z Doliny Gąsiennicowej na Zawrat (2159m)

W latach 1894-1895, Towarzystwo Tatrzańskie, wytyczyło nową trasę, zabezpieczoną łańcuchami oraz klamrami, którą nazwano Nowym Zawratem. To wariant letni, który od Doliny Gąsienicowej prowadzi ścianą Małego Koziego Wierchu od Zmarzłego Stawu Gąsiennicowego, na przełęcz. Zimą natomiast wejście prowadzi przez piarg Zawratowego Żlebu i nosi nazwę Starego Zawratu.


Pierwsze turystyczne, udokumentowane, wejście miało miejsce już w 1842 roku ! A pierwsze, zimowe wejście z udziałem kobiety – 21.01.1894 ! W tamtym okresie, wejście na przełęcz było niezwykłym wręcz wyczynem, teraz, osiągnięcie i pokonanie jej to częsta droga między Doliną Pięciu Stawów, a Doliną Gąsienicową, pokonywaną codziennie przez wielu.

Na przełęcz wybrałam się tej zimy, po raz pierwszy. A, że wejścia należy robić z rozmachem, wybrałam genialne warunki – najzimniejszy dzień zimy 2017, -22 stopnie na termometrze, temperatura odczuwalna dużo niższa. Kto bogatemu zabroni ?

Przejście z Doliny Gąsienicowej do Doliny Pięciu Stawów nie było moim planem, chciałam jedynie dotrzeć na przełęcz, tam gdzie swój początek ma Orla Perć (z Zawratu ciągnie się przez Kozie Wierchy i Granaty aż do Przełęczy Krzyżne). Po nocy spędzonej w Schronisku Murowaniec (1505m), należy ruszyć niebieskim szlakiem (początkowo połączonym także z żółtym i czarnym, prowadzącym na Kasprowy Wierch), po kilkudziesięciu metrach należy odbić w lewo.

Zdjęcie poniżej: Suszące się liny. W tym bowiem okresie, odbywa się sporo szkoleń, czy to na przewodników, taterników, wspinaczki lodowej itp…

Trawers zboczem Małego Kościelca doprowadza do Czarnego Stawu Gąsienicowego, po drodze dojrzeć można głaz upamiętniający tragiczną śmierć Mieczysława Karłowicza (wybitny kompozytor, taternik, fotograf, współtwórca Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, zginął podczas samotnej wyprawy narciarskiej, zasypany lawiną śnieżną pod Małym Kościelcem 8 lutego 1909 roku).

W okresie zimowym, możliwym jest przejście przez zamarznięty staw, niesamowite doświadczenie, zwłaszcza w momencie zdania sobie sprawy o 50m głębokości, które ma się pod rakami, bo raki, kask, czekan są tutaj niezbędne niczym ciepłe rękawice, odpowiedni ubiór i okulary przeciwsłoneczne.

Zakosami podejścia, osiągnąwszy przeciwległy kraniec stawu, podchodzimy do góry, pod próg kotła Czarnego Stawu i Koziej Dolinki. Podążamy niebieskim szlakiem, bądź na tzw azymut (zimą wszystko jest na tyle przysypane, że orientacja w terenie jest uciążliwa), kierując się do Zmarzłego Stawu.

Zawratowym Żlebem próbujemy wejść na przełęcz, ciężkie warunki, fakt, że w tym dniu jesteśmy pierwsi na szlaku więc musimy go przecierać, oraz spore ryzyko lawinowe, doprowadza, że wycofujemy się z podejścia na 100m przed osiągnięciem przełęczy.

Już wiem, że muszę tu wrócić w bardziej sprzyjających warunkach.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Dojazd: do Zakopanego (np. PolskimBusem, z Zakopanego bus, który podwiezie nas do wejścia do Parku, lub na kolejkę na Kasprowy, to samo miejsce - wchodziłam, nie wjeżdżałam ;) ), z Zakopanego szlakiem na hale Gąsienicową

Nocleg: Schronisko Murowaniec, warto rezerwowac noclegi z wyprzedzeniem

Mapy: https://www.szlaki.net.pl/hala_gasienicowa.php

Ubezpieczenie: polecam Alpenverein

 

Nonnenfelsen (Zittauer Gebirge) – skały zakonnic i jedne z najbliższych ferrat

Nie trzeba jechać do Włoch by poczuć adrenalinę przy pokonywaniu kolejnych etapów ferrat….choć to na pewno pomaga. Jedne z najbliższych ferrat znajdują się bowiem tuż przy polskiej granicy, no może dokładnie kawałek za polską, a tuż przy czeskiej, w Niemczech.

Nonnenfelsen, zwane skałami zakonnic, to jedne z najpiękniejszych widoków Gór Żytawskich, które wznoszą się na wysokość 537 metrów. Skąd taka nazwa ? Ponoć gdy się dobrze przypatrzy, góry (uformowane z piaskowca) przybierają kształt dwóch zakonnic w habitach, przyznam się, że wyobraźnię mam całkiem dobrą ale zakonnic nie zauważyłam.

Pierwsze wzmianki o górach pojawiają się już w XVIII wieku, a na szczycie znaleźć można miejsca upamiętniające ważne wydarzenia – tutaj odwiedziny króla Alberta.

W 1990 roku, oddano do użytku drogę wspinaczkową na którą wejść można jedynie z odpowiednim sprzętem – także kask, uprząż, lonża oraz dobre buty, to podstawa przy pokonywaniu wejścia na szczyt w tej formie. Minus ? Czasem trzeba czekać na swoją kolej, gdy jest więcej osób próbujący przejść ferratę.

Podobno czas jej przejścia to 30min, długość to 400m, a różnica wysokości do pokonania to 100m w pionie.

Warto zaznaczyć, iż wspinaczka po intensywnych opadach (o wspinaczce w samym deszczu nie wspominając) jest zakazana.

Można oczywiście wejść na skały w tradycyjnej formie, np. przechodząc tzw. Izby Cygańskie (Zigeunerstuben), czyli skalne korytarze, które kiedyś służyły cyganom za kryjówkę.

JAK DOJECHAĆ

Najlepiej własnym transportem. Nieopodal wejścia na ferratę znajduje się płatny parking (4 euro za cały dzień, płatność jedynie drobnymi w automacie).

DOJŚCIE DO FERRATY

Z parking kierujemy się w dół do hotelu, i niewielkiego jeziorka położonego tuż obok. Stąd idziemy wytyczonym szlakiem, nie ma możliwości by się zgubić.

Kilka zdjęć na zachętę

Bolesławiec, jak nie stłuc znanej ceramiki ?

Stoimy w namiocie wypełnionym po brzegi bolesławiecką ceramiką najlepszej jakości, wtem za plecami rozlega się głos:

“Przypominam o ostrożności, nie stłuczcie niczego, spójrzcie na ceny!”

Jak więc nie stłuc znanej ceramiki ? Nie wchodzić z dzieckiem do sklepu ! :P

Nigdy nie spodziewałam się, że będę w takich miejscach, że mój zachwyt wzbudzi filiżanka z ręcznie malowanymi makami, że rozpłaczę się przez brak drugiego spodka w tej samej kolorystyce, że kura ozdobiona motywem ślimaka urośnie do rangi prawdziwej sztuki, a miska na sałatkę spowoduje ciarki na plecach i szybsze bicie serca….starość ? Nie ! Lokalny patriotyzm :)

Ceramika z Bolesławca znana jest chyba na całym świecie. Niejedna fabryka, dziesiątki sklepów, setki miejsc pracy, sprawiły, że do Bolesławca zjeżdżają tłumnie ludzie z najodleglejszych zakątków i zawożą do domu nasze lokalne skarby. I choć w internecie znaleźć można wiele sklepów, to jak trafić do tego właściwego (na dole wpisu znajdziecie mapkę) ?

W 1980 roku, Zaklady Ceramiczne “BOLESŁAWIEC”, otrzymują zgodę na używanie nazwy miasta, jednakże wyroby ceramiczne mają dużo dłuższą historię. Jak można przeczytać na stronie zakładów:

“Jeszcze w wiekach średnich bolesławieccy garncarze zjednoczyli się w cech, który przez pierwsze kilkaset lat ograniczał do 5 ilość czynnych w mieście warsztatów. Cech dokładał wszelkich starań, aby poziom wytwarzanych naczyń był jak najwyższy. Ograniczenie liczby garncarzy w mieście zostało zniesione pod naciskiem rządu pruskiego w roku 1762. Już wtedy Bolesławiec był jednym z liczących się w Europie ośrodków garncarskich.”

Dojazd do samych zakładów jest banalnie prosty, wystarczy zjechać z autostrady A4 na zjeździe Bolesławiec, wjeżdżając do miasta mijać będziemy wiele sklepików…jednakże ten najważniejszy, mieści się przy ulicy Kościuszki 11, tuż przy rondzie niedaleko PKP. I ten sklep właśnie polecam.

Oprócz tradycyjnego sklepu z wyrobami, znajduje się tutaj outlet w którym można kupić końcówki lub nadwyżki serii w dużo niższych cenach.